Battlefield 2042 - nowe realia wojny
fot. EA
News

Battlefield 2042 - nowe realia wojny

Battlefield 2042 - nowe realia wojny

Arkady Saulski

Arkady Saulski

Battlefield 2042 prezentuje przyszłość w więcej niż jednym sensie

Battlefield 2042 jest dla mnie powrotem do serii po wielu, wielu latach przebywania w szeregach zakonu Call of Duty. Gdy jednak CoD skręcił w kompletnie nieciekawy dla mnie temat II Wojny Światowej, zaś Battlefield - spełniając marzenie - wrócił do współczesnych/futurystycznych realiów, decyzja o tym by zmienić front była oczywista. Jak wypada nowy Battlefield w porównaniu do Modern Warfare z 2019 (którego, nie oszukujmy się) jest głównym konkurentem?

Battlefield 2042 po dwóch wojażach w przeszłość wraca do współczesności - trzeba przyznać, że obecnie jest to przemyślany ruch. Gdy ukazywał się Battlefield 4, choć był produkcją dobrą, to jednak odcinał on kupony od już więdnącej popularności shooterów rozgrywających się na współczesnym polu walki. W efekcie odruchem było raczej zmęczenie niż fascynacja. 

Teraz jednak wraca boom na modern shooters, głównie po sukcesie Modern Warfare z 2019. Powrór mody nie miałby zresztą miejsca, gdyby nie fakt, że tamten CoD był po prostu produkcją znakomitą, w efekcie czego Battlefield, chcąc pokonać rywala, stanął przed nie lada wyzwaniem.

Czy się udało?

Powiem tak - jest nowy Battlefield produkcją odmienną od poprzedników i przez to - nie dla każdego. Ale zdecydowanie dla mnie.

Zacznę jednak od rzeczy problematycznej, czyli braku kampanii single player. “Kampania” jeśli można ją tak nazwać, to po prostu ciąg spiętych byle-jaką fabułą misji multiplayer - mamy więc tu rozwiązanie, które istniało w pierwszym Titanfall. Szkoda, że DICE nie wyciągnął wniosków z wpadki Respawna, bo o ile Titanfall 2 nadal istnieje w świadomości graczy, to jednak Titanfall 1 umarł dość szybko, właśnie przez brak komponentu single.

Sam świat zarysowany w 2042 jest ciekawy - oto Ziemia po zmianach klimatycznych pełna jest pogodowych anomalii. W tym nieprzyjaznym środowisku toczy się konflikt osłabionych supermocarstw, w którym biorą udział też bezpaństwowi specjaliści, użyczający swych umiejętności każdej ze stron, bez względu na cele i ideologie. Wprowadzenie takiego dość cynicznego wątku do trudnych realiów uniwersum grze służy, wprowadzając to na czym świetnie grało Modern Warfare - czyli moralną szarzyznę. 

Niestety brak kampanii sprawia, że to bardzo ciekawie pomyślane uniwersum nie ma możliwości rozwinięcia skrzydeł. Pozostaje więc jedynie strzelanie.

A to jest po prostu znakomite!

Gdy ściągnąłem Battlefield 2042 i odpaliłem grę ta jeszcze się instalowała. Ale z miejsca wpuściła mnie do swoistego meczu treningowego. Dwie drużyny na pustynnej mapie, walka o punkty kontrolne, niby standard. Złapałem za broń i pobiegłem za teamem. A potem wzleciał nad nami nieprzyjacielski śmigłowiec i wszystkie nasze wysiłki skierowaliśmy do tego by zestrzelić jego, zanim on zmasakruje nas. 

To był ten moment, zaledwie kilka sekund po starcie, Battlefield 2042 mnie wessał. I nie wypuścił!

To czym stoi Battlefield jest właśnie rozgrywka. Nieprzewidywalna i wciągająca. 

Każdy kto grał w Modern Warfare i był pod wrażeniem tamtej skali działań tu będzie oszołomiony - w gigantycznych bitwach bierze udział kilkudziesięciu graczy, w ruch idą znakomicie odwzorowane pojazdy, samoloty, śmigłowce, ale nawet futurystyczny oręż, taki jak… drony! Gwarantuję, że przywołanie mechanicznego psa, Szarika, będzie dla Was nie lada przeżyciem. Jedyny zarzut jaki mogę mieć to ten, iż choć gra rozgrywa się w 2042 roku, to jednak wyścig zbrojeń nie posunął się zbytnio naprzód i wciąż walczy się tak jak robi się to w 2021 roku (wyjątkiem jest wspomniany robo-pies). Tymczasem broń i pole walki się zmienia, stąd szkoda, że twórcy z DICE nie zdecydowali się na wkomponowanie w ten świat jakichś wyważonych, futurystycznych elementów. 

To co jest jednak wygląda i działa znakomicie. Feeling broni także jest pierwszorzędny, nie wspominając o dźwięku - ten akurat zawsze stał na wyższym poziomie niż konkurencyjny CoD i nic się w tej materii nie zmieniło - kanonada jest ogłuszająca i realistyczna.

Samej broni jest jednak niewiele i, niestety, nie jest ona zbyt ciekawa, reprezentując raczej Battlefieldowy standard. Co innego wspomniane pojazdy - jeepy, czołgi, śmigłowce, odrzutowce… a wszystko to na tej samej mapie na której walczą drobni piechurzy.

Bitwy, nawet te rozgrywane z SI, są więc starciami o gigantycznej skali, podczas których łatwo zginąć… ale i łatwo zwyciężać i zdobywać punkty, jeśli dobierze się właściwą taktykę.

Punkty z kolei, jak to w tego typu grach, pozwalają nam odblokować nową broń, operatorów i sprzęt, dzięki czemu ciągle mamy zachętę do dalszego grania. A nie wspomniałem jeszcze o dynamicznie zmieniających się mapach! Wszystko przez… pogodę. Tak, pogodę, bowiem zgodnie z fabułą gry, zmiany klimatyczne doprowadziły do pogodowych aberracji, przez co w trakcie walk w mapę uderzyć może na przykład kolosalny huragan lub trąba powietrzna, porywająca pojazdy, graczy i rujnująca budynki. Przyznam, że widok ten za każdym razem robi wrażenie!

Nieco mniejsze wrażenie robi ograniczona destrukcja. Niestety, jeśli liczycie na rujnowanie całych wieżowców to musicie obyć się smakiem - owszem, model niszczenia terenu i budowli jest dobry, ale DICE, niestety, mocno ograniczyło skalę, przez co mapy, przynajmniej w tym aspekcie, wydają się mocno statyczne.

Mimo to Battlefield 2042 pozostaje według mnie obecnie najlepszą strzelaniną o współczesnym polu walki dostępną na rynku. Owszem, Modern Warfare nadal jest świetny, jednak rozmach skali Battlefielda deklasuje doskonałe dzieło Activision.

Zdecydowanie jest to pozycja przy której spędzicie długie godziny! Do zobaczenia na polu walki!

 

Powiązane tematy:

Recenzja
EA