Midnight Fight Express - mordobicie jak dawniej
fot. autora
News

Midnight Fight Express - mordobicie jak dawniej

Midnight Fight Express - mordobicie jak dawniej

Michał Krzemiński

Michał Krzemiński

Jak oceniam tę produkcję?

Lata 90-te XX w. obfitowały w bardzo dużo różnych gatunków gier. Jednym z nich były, szczególnie popularny na automatach do gier, tzw. „chodzone mordobicia” (ang. side-scrolling beat ‘em up), gdzie nasz bohater poruszał się ciągle w prawo i lał w co i czym popadnie kolejnych przeciwników. Z bardziej znamienitych tytułów z tego okresu trzeba obowiązkowo wymienić „Final Fight”, „Cadillacs & Dinosaurs”, „The Punisher” czy „Double Dragon”. Z biegiem czasu zainteresowanie tym gatunkiem jednak słabło chociaż czasem pojawiały się jeszcze podobne tytuły, chociażby „Scott Pilgrim vs. The World: The Game” czy „River City Girls”. I nagle w 2021 pojawił się zwiastun gry „Midnight Fight Express”. Z zachwytu opadła mi szczęka.


Gra momentalnie zagościła na mojej liście życzeń z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to chodzone mordobicie ale w 3D. Pod drugie, muzykę do gry skomponował artysta o pseudonimie Noisecream, znany chociażby z części kawałków ze świetnej gry „My Friend Pedro”. Jeżeli dalej ktoś nie kojarzy, służę pomocą: Noisecream - The Doom Party
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że 14 czerwca 2022 r. na Steam zostało udostępnione demo zawierające prolog oraz 3 pierwsze etapy „Midnight Fight Express”. A jak się w to gra?
System walki jest najbardziej podobny do tego znanego z serii Batman Arkham. Mamy jeden przycisk do atakowania, jeden do blokowania, jeden do robienia uników i jeden do podnoszenia przedmiotów z ziemi. Ja grałem używając pada do Xboxa 360 i grało się bardzo wygodnie. Walka z przeciwnikami jest płynna, czuje się, że zarówno nasza postać jak i przeciwnicy potrafią przywalić, a większość groźnych ataków jest odpowiednio wskazywana przez interfejs gry. Oprócz walki w ręcz na pięści, można też podnosić zostawioną tu i ówdzie broń, zarówno białą jak i palną. Ta zgodnie z konwencją tego typy gier, może być użyta tylko do kilku ataków, po czym niszczy się a jej stan wskazuje osobny, żółty pasek. Strzelanie z broni palnej na padzie nie jest specjalnie wygodne ale w trzech dostępnych etapach robi się to tak rzadko, że nie stanowi to problemu. W końcu trzonem rozgrywki jest obijanie ludziom facjat rękami i nogami, albo podniesionym z ziemi krzesłem. Walki są przyjemne, trzeba przy nich podejmować szybkie decyzje kogo najpierw zaatakować a kogo zostawić na później. Sukcesywne ataki ładuję pasek szału, który po napełnieniu włącza tryb zwiększonych obrażeń. Jest jeszcze zdolność koncentracji, które na chwilę spowalnia grę, pokazuje opaski życia przeciwników oraz podświetla możliwe do podniesienia przedmioty. Całość okraszona jest bardzo mięsistymi efektami dźwiękowymi i doskonałą muzyką, która bardzo dobrze pasuje to oglądanej na ekranie akcji.


Sama gra pozwala na dość szeroką gamę ustawień. Graficznych nie ma za dużo gdyż i sama grafika nie soi na jakimś wysokim poziomie wyrafinowania, ale jest zrobione schludnie, czytelnie i ma swój klimat. Animacje postaci są bardzo płynne a akcje na ekranie wartka. Ciekawostkę stonowią ustawienia poziomu trudności. Mamy trzy domyślne poziomy ale możemy też zdefiniować własny złożony z pięciu różnych zmiennych, takich jak poziom maksymalnego zdrowia czy wskaźniki ataków przeciwników. Podobnie można też regulować ilości krwi na ekranie, czy ustawić pomijanie punktów kontrolnych czy chociażby dialogów.


Skoro są dialogi to jest i fabuła. Początek tej opowieści zaczynamy w pokoju przesłuchań gdzie dobry i zły glina próbują się od nas dowiedzieć co tak właściwie się stało. Okazuje się bowiem, że byliśmy uczestnikami jakieś potężnej rozróby w mieście i po drodze zostawiliśmy za sobą setki trupów. Potem gra cofa się trochę w czasie gdzie w naszym mieszkaniu oglądamy wiadomości o tym, że miasto, w którym mieszkamy, jest przejmowane przez uliczne gangi. Nagle, ni stąd ni z owąd, przez drzwi frontowe zostaje dostarczona paczka z, jak się okazuje, dronem z kamerą i głośnikiem, z którego tajemnicza postać jakiegoś hakera przekazuje nam co się dzieje i co mamy robić. Podobno jesteśmy jakimś rodzajem uśpionego agenta, szkolonego przez tajemniczego Szefa. Żeby zacząć sobie wszystko przypominać dostajemy od drona pigułkę „Noisecream” i idziemy w miasto, a dron podąża za nami. Jedyny zarzut jaki mam do tej części gry to kompletny brak czytanych dialogów co było by bardzo pomocne, gdyż chcąc śledzić fabułę trochę się jednak naczytamy.


Pokonując kolejne etapy zdobywamy punkty umiejętności, służące do rozwijania arsenału ciosów jakie możemy w grze zastosować oraz pieniądze, które możemy inwestować z zmianę wyglądu naszej postaci. W demie nie było tego specjalnie dużo ale zakładam, sądząc po tym co pokazywały zwiastuny, że w pełnej wersji opcji do wyboru powinna być cała masa.


Gra ma się ukazać 23 sierpnia 2022 r. i całym sercem polecam nią zainteresować każdemu fanowi chodzonych mordobić oraz tym, którzy lubią szybkie i krwawe gry okraszone równie dobrą nutą.
 

Powiązane tematy:

zapowiedzi